Wolontariusz segreguje podarowane rzeczy na potrzeby akcji charytatywnej
Źródło: Pexels | Autor: Gustavo Fring
Rate this post

Nawigacja po artykule:

Co jest darowizną przy evencie charytatywnym, a co już nie

Darowizna, zbiórka publiczna, sponsoring, sprzedaż – gdzie przebiega granica

Przy jednym evencie charytatywnym potrafią się zmieszać cztery zupełnie różne kategorie prawno-podatkowe: darowizna, zbiórka publiczna, sponsoring i zwykła sprzedaż (np. biletów, gadżetów). Dokładne odróżnienie ich od siebie to pierwszy krok, żeby rozliczenie darowizn z eventu w fundacji i w firmie nie skończyło się chaosem.

Darowizna (w rozumieniu kodeksu cywilnego) to nieodpłatne świadczenie na rzecz obdarowanego – darczyńca nic w zamian nie dostaje. Przykłady:

  • uczestnik robi przelew „darowizna na rzecz Fundacji X – cel Y”
  • firma przekazuje fundacji 10 tys. zł „na wsparcie statutowe” bez świadczenia reklamowego
  • osoba prywatna oddaje rower na licytację charytatywną – nie dostaje nic w zamian

Zbiórka publiczna w świetle ustawy to zbieranie ofiar w gotówce lub naturze w przestrzeni publicznej, na określony cel społecznie użyteczny. Przykłady:

  • wolontariusze z puszkami podczas biegu charytatywnego
  • koszyczek przy wejściu na koncert – „dobrowolne datki”
  • zbieranie darów rzeczowych (np. karmy, ubrań) w galerii handlowej

Tu pojawia się obowiązek zgłoszenia zbiórki w portalu zbiórek publicznych, prowadzenia prostej ewidencji i złożenia sprawozdania.

Sponsoring to umowa, w której firma daje pieniądze lub świadczenie rzeczowe, a w zamian dostaje świadczenie reklamowe: logo na plakacie, stoisko, posty w social media, wejściówki VIP. Nie jest to darowizna, tylko klasyczny wydatek marketingowy, ze skutkami podatkowymi jak przy normalnej kampanii reklamowej.

Sprzedaż to sytuacja, kiedy uczestnik płaci za konkretną usługę lub towar, nawet jeśli cel jest „charytatywny”. Przykłady:

  • sprzedaż biletów wstępu na koncert charytatywny
  • sprzedaż koszulek z logo fundacji
  • sprzedaż pakietów startowych na bieg (opłata startowa)

Nawet jeśli komunikacyjnie nazywasz te bilety „cegiełkami”, z perspektywy prawa to zazwyczaj sprzedaż (świadczenie wzajemne: pieniądze w zamian za wstęp/produkt).

Skutki podatkowe różnych form wsparcia

Różne formy wsparcia przy evencie oznaczają różne podatki i różne obowiązki dokumentacyjne.

Darowizna pieniężna dla fundacji:

  • u fundacji – przychód statutowy (zazwyczaj zwolniony z CIT, jeśli fundacja działa zgodnie z celami statutowymi i spełnia warunki ustawowe)
  • u darczyńcy – możliwe odliczenie od dochodu (PIT/CIT) w określonych limitach, jeśli obdarowanym jest organizacja uprawniona
  • brak VAT (darowizna pieniędzy nie jest czynnością opodatkowaną VAT)
  • podatek od spadków i darowizn – w praktyce przy darowiznach na fundacje/OPP najczęściej nie ma zastosowania, bo obowiązuje odrębny reżim podatkowy

Darowizna rzeczowa od firmy:

  • u fundacji – przychód w naturze (do ewidencji, często z wyceną wg wartości rynkowej); wpływa na sprawozdawczość
  • u firmy – możliwe odliczenie od dochodu jak przy darowiźnie pieniężnej, ale nie jako koszt uzyskania przychodu (poza wyjątkami)
  • VAT – potencjalnie powstaje podatek należny od nieodpłatnego przekazania towarów, jeśli przy ich nabyciu odliczono VAT; trzeba to zweryfikować w konkretnym przypadku

Sponsoring (np. firma płaci za reklamę podczas eventu):

  • u fundacji – przychód z działalności odpłatnej / gospodarczej (świadczenie reklamowe), opodatkowany CIT z ewentualnym VAT
  • u firmy – wydatek marketingowy, który może być kosztem uzyskania przychodu
  • VAT – normalne zasady: fundacja wystawia fakturę z VAT, jeśli jest podatnikiem VAT czynnym i świadczenie nie korzysta ze zwolnienia

Sprzedaż biletów / usług przez fundację:

  • u fundacji – przychód z działalności odpłatnej lub gospodarczej; może być opodatkowany CIT, chyba że spełnione są warunki zwolnień
  • VAT – według stawek właściwych dla danego typu usługi (np. wstęp na imprezy kulturalne, sportowe); często trzeba stosować kasę fiskalną

„Charytatywne” w nazwie nie kasuje podatków

Popularna rada brzmi: „Nazwijmy wszystko cegiełkami i darowiznami, to nie będzie VAT-u ani kasy fiskalnej”. Ta rada przestaje działać, gdy tylko uczestnik w zamian za wpłatę zawsze dostaje bilet, wejście, pakiet, usługę. Wtedy mamy świadczenie wzajemne, a więc sprzedaż lub odpłatne świadczenie usług.

Opis na plakacie „wszystkie wpływy z biletów przeznaczone na fundację X” nie zmienia podatkowej natury transakcji. Krajowa Administracja Skarbowa sprawdza, co faktycznie się dzieje, a nie jak coś nazwano. Jeśli uczestnik kupuje usługę (koncert, bieg, szkolenie), to trzeba rozważyć VAT i podatki dochodowe, nawet jeśli całość dochodu później zasila konto fundacji jako darowizna.

Podobnie jest z firmami. Dopisek „pakiet charytatywny” przy umowie sponsorskiej nie zamieni sponsoringu w darowiznę. Jeżeli firma ma ekspozycję logotypu, posty reklamowe, ściankę, strefę promocyjną – to reklama. I rozlicza się jak reklama, z fakturą, VAT i podatkiem dochodowym, niezależnie od szlachetnego celu.

Kluczowe ustawy przy rozliczaniu eventu charytatywnego

Przy rozliczeniu darowizn z eventu w fundacji i w firmie krzyżuje się kilka reżimów prawnych:

  • ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie – określa, na czym polega działalność pożytku publicznego i jakie przychody fundacji/OPP są preferowane
  • ustawa o zasadach prowadzenia zbiórek publicznych – gdy wchodzą w grę puszki, skarbony, zbiórka w przestrzeni publicznej
  • ustawa o podatku dochodowym od osób prawnych (CIT) i od osób fizycznych (PIT) – określa, co jest przychodem fundacji, co kosztem lub odliczeniem u darczyńcy
  • ustawa o podatku od towarów i usług (VAT) – reguluje sprzedaż biletów, gadżetów, usług i nieodpłatne przekazania towarów przez firmy
  • kodeks cywilny – definicja darowizny i wymogi co do formy
  • ustawa o rachunkowości – zasady ewidencji w księgach fundacji i firm

Im bardziej złożony event (bilety + puszki + licytacje + sponsoring + sprzedaż gadżetów), tym większa szansa, że jakaś z tych regulacji zostanie nadinterpretowana albo pominięta. Dlatego przy większych wydarzeniach warto zacząć od zaprojektowania struktury eventu pod kątem rozliczeń, a dopiero potem budować wokół tego scenariusz marketingowy.

Wolontariusz segreguje darowizny i ubrania, trzymając w ręku clipboard
Źródło: Pexels | Autor: Gustavo Fring

Jak zaplanować strukturę eventu pod kątem rozliczeń

Event jako zbiórka, impreza biletowana czy miks form

Najczęstszy błąd organizatorów: najpierw powstaje pomysł i komunikacja („zróbmy bieg, koncert, licytacje, puszki, gadżety!”), a dopiero potem księgowość próbuje to posprzątać. Znacznie bezpieczniej jest najpierw ustalić model finansowy eventu, a dopiero później dobierać formy aktywności.

Najprostsze modele:

  • Event jako czysta zbiórka publiczna – wolontariusze z puszkami, bez biletów, bez sprzedaży. Uczestnictwo jest darmowe, wpłaty są dobrowolne. Niewiele VAT-u, prosta ewidencja, ale mniejsza przewidywalność przychodów.
  • Event jako impreza biletowana – uczestnik płaci za wejście (bilet), a zysk z imprezy zasila fundację. Dochodzi VAT, kasa fiskalna, rozróżnienie: ile zatrzymuje organizator, ile przekazuje fundacji jako darowiznę.
  • Mieszany model – bilety + zbiórka do puszek + licytacje + sponsoring. Najbardziej popularny, ale też najbardziej podatkowo złożony.

Dla przejrzystości rozliczeń dobrze jest określić konkretny status każdej formy wpłat:

  • opłata startowa / bilet – sprzedaż usługi (wstęp, udział), nie darowizna
  • puszki, przelewy „bez niczego w zamian” – darowizny
  • zakup stoiska, reklamy – sponsoring / usługa reklamowa
  • udział w licytacji – specyficzne połączenie darowizny i sprzedaży (fant jest darowizną na rzecz fundacji, wylicytowana kwota bywa traktowana jak darowizna od uczestnika, ale warto to ucywilizować dokumentacyjnie)

Przepływy pieniędzy: kto od kogo przyjmuje środki

Druga kluczowa decyzja: kto formalnie jest organizatorem i kto przyjmuje pieniądze. Najczęściej występują dwa scenariusze:

  1. Fundacja jest głównym organizatorem, firma tylko wspiera (darowizna, sponsoring, usługi).
  2. Firma organizuje event „na rzecz fundacji” – sprzedaje bilety, ponosi koszty i potem przekazuje fundacji część zysku jako darowiznę.

W pierwszym scenariuszu większość wpływów trafia od razu na konto fundacji (bilety, darowizny, środki ze zbiórek). Firma rozlicza u siebie głównie koszty wsparcia (darowizny, sponsoring, rzeczy i usługi przekazane fundacji). Łatwiej jest śledzić przepływy – w jednym miejscu.

W drugim scenariuszu firma przyjmuje pieniądze od uczestników (bilety, wpłaty, opłaty wpisowe), a następnie przekazuje fundacji z góry ustaloną kwotę lub procent. To z punktu widzenia firmy jest normalna sprzedaż usług. Przekazana kwota jest darowizną pieniężną dla fundacji. Ten model bywa atrakcyjny marketingowo („firma zorganizowała i pokryła koszty eventu, całość dochodu dla fundacji”), ale podatkowo i ewidencyjnie jest znacznie bardziej złożony.

Pojawia się jeszcze model pośredni: firma technicznie obsługuje wydarzenie (np. wynajmuje salę, opłaca catering, druk materiałów), ale wpłaty uczestników idą bezpośrednio na konto fundacji. Taki układ ułatwia rozliczenie darowizn z eventu w fundacji (bo od razu wiadomo, że przelew to darowizna na fundację), a firma rozlicza u siebie koszty organizacyjne jako wydatki marketingowe lub CSR.

Czyja jest kasa z eventu: dwa podstawowe modele współpracy

Dobrze jest nazwać wprost, czy event to:

  • „Fundacja organizuje, firma wspiera” – fundacja jest gospodarzem, występuje na fakturach jako nabywca (lub współnabywca), zbiera środki z biletów/darowizn, rozlicza się ze zbiórek; firma dokłada się środkami, usługami, promocją.
  • „Firma organizuje na rzecz fundacji” – firma jest gospodarzem, sprzedaje bilety, wystawia faktury, a potem przekazuje część wpływów fundacji jako darowiznę.

W pierwszym modelu największy ciężar formalności spoczywa na fundacji: kasa fiskalna, ewidencja, VAT, CIT, sprawozdania. Firma ma prostsze rozliczenie – jedna czy kilka umów (darowizna, sponsoring, usługa) i gotowe.

W drugim modelu fundacja ma uproszczone zadanie – przyjmuje pieniądze od firmy jako jedną darowiznę (lub kilka), dokumentuje ją umową i przelewem. Po stronie firmy robi się za to gęsto: sprzedaż biletów, VAT, rozróżnienie kosztów, itp. Jeśli firma nie lubi złożonych scenariuszy księgowych, lepiej nie iść w ten kierunek przypadkiem, tylko świadomie.

Kiedy uprościć, zamiast tworzyć skomplikowany miks

Popularny scenariusz: „Zróbmy bieg z wpisowym, w trakcie licytację, konkurs SMS-owy, cegiełki, puszki na wejściu i jeszcze aukcję online”. Marketingowo brzmi świetnie, ale każda z tych form to osobny strumień, który trzeba zarejestrować, opisać, sksięgować i rozliczyć podatkowo.

Kontrariańska rada: przy pierwszych 1–2 eventach zamiast mnożyć pomysły, lepiej ograniczyć liczbę strumieni finansowych do 2–3, ale rozliczyć je wzorowo. Na przykład:

  • bilet/opłata startowa (jasno komunikowana jako sprzedaż usługi udziału w wydarzeniu)
  • puszki/zbiórka publiczna (dobrowolne datki bez świadczenia)
  • darowizna od firm (jedna umowa na większą kwotę zamiast 10 małych akcji jednocześnie)

Darowizny pieniężne na rzecz fundacji – od uczestników i od firm

Jak odróżnić „bilet” od darowizny uczestnika

Granica między biletem a darowizną zaciera się zwłaszcza przy popularnych „cegiełkach”. Jeżeli uczestnik:

  • wpłaca z góry określoną kwotę,
  • bez tego przelewu nie wejdzie na wydarzenie,
  • a w komunikacji mowa jest o „miejscu gwarantowanym po opłaceniu cegiełki”,

to podatkowo jest to sprzedaż usługi udziału w wydarzeniu, a nie darowizna. Dopisek „cegiełka” niczego tu nie ratuje.

Dopiero jeśli uczestnik może wejść niezależnie od wpłaty (otwarte wydarzenie), a wpłata nie jest warunkiem skorzystania z atrakcji, można mówić o darowiźnie. Typowy przykład: otwarty koncert plenerowy, na którym wolontariusze fundacji chodzą z puszkami lub na scenie wyświetla się numer konta do dobrowolnych przelewów.

Bezpieczny schemat przy eventach mieszanych:

  • sprzedaż biletów – jasno nazwana, z regulaminem i cennikiem, ewidencjonowana jak normalna sprzedaż,
  • dobrowolne wpłaty – oddzielny numer konta fundacji, opisywane jako „darowizna na cele statutowe fundacji X, event Y”.

Popularny trik typu „minimalna darowizna 50 zł, w zamian wejście” też nie zmienia natury transakcji. Jeśli wejście jest powiązane z przelewem, fiskus będzie to traktował jak wynagrodzenie za usługę.

Darowizny od uczestników – dokumentacja i opisy przelewów

Przy darowiznach od osób fizycznych kluczowa jest prosta, ale spójna dokumentacja:

  • przelew bankowy – opis np. „darowizna na cele statutowe fundacji X / event [nazwa]”, bez słów „bilet”, „opłata startowa”, „rezerwacja”,
  • potwierdzenie wpłaty z bramki płatniczej – regulamin bramki musi jasno wskazywać, że użytkownik dokonuje darowizny na rzecz fundacji, a nie kupuje usługę,
  • puszki i zbiórka gotówkowa – jeśli wchodzimy w reżim zbiórki publicznej, wymagane jest zgłoszenie, protokoły otwarcia puszek, rozliczenia.

Nie zawsze trzeba wypisywać darczyńcom potwierdzenia darowizny. Jeśli jednak fundacja przewiduje, że część uczestników będzie chciała odliczyć darowiznę w PIT, dobrze przygotować prosty wzór zaświadczenia i procedurę obsługi takich próśb (kto je wydaje, na podstawie jakich danych z przelewu).

Darowizny pieniężne od firm – umowa, przelew i księgowanie

Firmy zazwyczaj oczekują formalnego dokumentu. Tu klasyka: umowa darowizny pieniężnej albo ogólna umowa ramowa o współpracy, w której konkretna darowizna jest jednym z załączników.

Przy samej darowiźnie (bez świadczeń reklamowych) umowa powinna zawierać co najmniej:

  • strony i ich dane rejestrowe,
  • kwotę darowizny i sposób przekazania (przelew, w ratach/jednorazowo),
  • cel darowizny (ogólny statutowy lub szczegółowy, np. „organizacja eventu X”),
  • ewentualne postanowienia o sprawozdaniu z wykorzystania środków.

Popularna rada księgowa „nie dodawajcie logotypu darczyńcy na stronie, bo to już sponsoring” bywa zbyt rygorystyczna. Problem zaczyna się nie przy podziękowaniach, ale przy formalnych zobowiązaniach reklamowych. Zwykłe podziękowanie („Darczyńcy: firma A, B, C”) nie tworzy automatycznie stosunku sponsorskiego. Natomiast pakiet świadczeń typu banery, kampania w social mediach, dedykowane mailing – to już reklama.

Po stronie firmy darowizna pieniężna na rzecz fundacji/OPP może być kosztem podatkowym w granicach przewidzianych w CIT/PIT (odliczenie od dochodu, nie od podatku), jeżeli spełnione są warunki ustawowe (m.in. przekazanie na działalność pożytku publicznego, właściwa dokumentacja przelewu i umowy). Dlatego firmy są wrażliwe na treść umowy i opis płatności – fundacja nie powinna tego traktować jako „nadmierną biurokrację”, bo to warunek ulgi po stronie darczyńcy.

Jak nie mieszać darowizny z usługą w jednej umowie

Typowy chaos: jedna umowa o „współpracy”, w której część kwoty to darowizna, a część to sponsoring. Da się to przeprowadzić, ale lepiej rozdzielić na:

  • osobną umowę darowizny (bez świadczeń wzajemnych),
  • osobną umowę sponsoringu / usługi reklamowej (z fakturą i VAT).

Jeżeli z jakiegoś powodu strony upierają się przy jednym dokumencie, kwoty i zakres świadczeń muszą być w nim rozdzielone wprost. W przeciwnym razie istnieje ryzyko, że fiskus zakwestionuje darowiznę jako w całości odpłatne świadczenie usług.

Wolontariusze sortują pudełka z darowiznami z odzieżą i artykułami
Źródło: Pexels | Autor: Gustavo Fring

Darowizny rzeczowe: produkty, vouchery, usługi od firm i osób prywatnych

Co w praktyce uchodzi za darowiznę rzeczową przy evencie

Przy eventach charytatywnych darowizny rzeczowe przybierają różne formy:

  • towary na licytację lub aukcję online (sprzęt, dzieła sztuki, gadżety),
  • nagrody w konkursach (sprzęt elektroniczny, zestawy kosmetyków),
  • vouchery na usługi (hotel, restauracja, konsultacje),
  • usługi organizacyjne (nagłośnienie, sala, catering) przekazane nieodpłatnie,
  • towary „do zużycia” w trakcie eventu (napoje, przekąski, dekoracje).

W każdym z tych przypadków pytanie jest podobne: kto komu co przekazuje i w jakim celu. Darowizna rzeczowa to nieodpłatne przekazanie własnych rzeczy / praw na rzecz fundacji, bez świadczenia wzajemnego. Jeśli „w zamian” darczyńca ma konkretne korzyści marketingowe – robi się z tego sponsoring.

Dokumentowanie darowizn rzeczowych od firm

Najbardziej podatkowo wrażliwe są nieodpłatne przekazania z magazynu firmy. Po stronie darczyńcy mogą one generować VAT (nieodpłatne przekazanie towarów podlegających odliczeniu) i wpływać na koszty podatkowe. Po stronie fundacji – przychód z darowizny rzeczowej.

Pakiet dokumentów, który zwykle ratuje obie strony:

  • umowa darowizny rzeczy – z opisem przedmiotu, ilością, wartością (według cen rynkowych) i celem przekazania,
  • protokoły przekazania/odbioru – podpisane przez obie strony, z datą i wyszczególnieniem darowanych rzeczy,
  • dokument wewnętrzny w firmie (np. RW, dokument magazynowy) – potwierdzający „zejście” z magazynu na cele darowizny.

Jeśli darczyńca wystawia dokument typu „faktura 0 zł” lub „faktura na cele darowizny”, trzeba uważać, co na niej jest napisane. Faktura z VAT na kwotę > 0 zł w naturalny sposób sugeruje odpłatne świadczenie. Bezpieczniej, by darowizna rzeczowa była dokumentowana umową i protokołem, a faktura pojawiała się wyłącznie tam, gdzie rzeczywiście jest sprzedaż/usługa.

Darowizny rzeczowe od osób prywatnych – prostsze, ale też wymagają ewidencji

Osoby fizyczne przekazujące rzeczy na licytacje lub loterie rzadko oczekują formalnej umowy. Fundacja z kolei często poprzestaje na „przyjęliśmy, dziękujemy”. Przy małej skali to się jakoś broni, ale rośnie ryzyko bałaganu ewidencyjnego.

Praktyczny kompromis:

  • krótki formularz przyjęcia darowizny (papierowy lub elektroniczny),
  • dane darczyńcy (imię, nazwisko, opcjonalnie adres mailowy),
  • opis przedmiotu i deklarowana wartość (fundacja może ją zweryfikować lub przyjąć szacunek),
  • zgoda darczyńcy na wykorzystanie rzeczy zgodnie z celem eventu (licytacja, losowanie, sprzedaż na kiermaszu).

Fundacja nie musi przyjmować jako jedynej prawdy wartości deklarowanej przez darczyńcę. Może przyjąć własną wycenę (wg wartości rynkowej), zwłaszcza przy rzeczach używanych. Dobrze, by przy wyższych wartościach (np. dzieła sztuki) mieć chociaż mailowe potwierdzenie ustaleń, a przy poważnych kwotach – osobną umowę.

Vouchery i usługi – częsty punkt zapalny

Vouchery na noclegi, kolacje, konsultacje czy szkolenia są dla eventów złotem – łatwo je licytować, dobrze wyglądają komunikacyjnie. Podatkowo jednak tworzą kilka pułapek.

Kluczowe pytania:

  • czy voucher ma wartość nominalną (np. „wartość 500 zł”), czy uprawnia do konkretnej usługi („weekend dla dwóch osób”),
  • czy darczyńca rozpozna VAT od przekazania vouchera, czy od faktycznego skorzystania z usługi,
  • czy osoba, która wygra/wylicytuje voucher, coś dopłaca, czy korzysta „za darmo”.

Bezpieczniejszy podatkowo bywa wariant, w którym:

  • firma przekazuje fundacji voucher jako darowiznę (umowa + protokół),
  • fundacja licytuje voucher, a wylicytowana kwota wpływa na konto fundacji jako przychód z darowizny pieniężnej od uczestnika,
  • uczestnik realizuje voucher w firmie bez dopłaty, a firma traktuje wykonanie usługi jako „zużycie” darowizny (z rozliczeniem VAT zgodnie ze swoją praktyką i interpretacjami).

Nie ma tu jednego uniwersalnego modelu – różne branże podlegają różnym interpretacjom (np. horeca, usługi szkoleniowe, zdrowotne). Przy większej wartości voucherów rozsądnie jest, by firma upewniła się co do własnej polityki VAT, a fundacja nie składała w umowie obietnic, których darczyńca podatkowo nie udźwignie.

Jak klasyfikować darowane rzeczy w księgach fundacji

Po stronie fundacji dobra praktyka to rozróżnienie:

  • darowizny rzeczowe zużywane na potrzeby eventu (np. catering dla wolontariuszy, dekoracje) – koszty działalności statutowej / administracyjnej,
  • darowizny rzeczowe przeznaczone do dalszego zbycia (licytacje, kiermasz) – ewidencjonowane jak towary, które przychodzą jako darowizna, a wychodzą jako sprzedaż/darowizna pieniężna.

Z punktu widzenia przejrzystości dobrze, by fundacja miała osobny rejestr darowizn rzeczowych z podstawowymi polami: darczyńca, opis przedmiotu, wartość, data przyjęcia, sposób wykorzystania (zużyto na evencie, zlicytowano, przekazano beneficjentowi). Nie musi to od razu być rozbudowany system – przy małej skali wystarczy solidny arkusz, ale uporządkowany.

Rola firmy: darowizna, sponsoring, współorganizacja – trzy różne historie księgowe

Firma jako darczyńca – „czyste” wsparcie bez świadczeń wzajemnych

Najprostszy wariant to firma, która:

  • przelewa środki na konto fundacji jako darowiznę pieniężną,
  • ewentualnie przekazuje rzeczy lub usługi jako darowiznę rzeczową,
  • nie oczekuje gwarantowanych świadczeń reklamowych, a jedynie ogólne podziękowania.

Księgowo i podatkowo:

  • firma rozlicza darowiznę jako odliczenie od dochodu (jeśli ma do tego prawo), ale nie jako koszt uzyskania przychodu,
  • fundacja rozpoznaje przychód z darowizny (pieniężnej lub rzeczowej), który – przy spełnieniu warunków – może być zwolniony z CIT jako przychód na działalność statutową.

Ten model jest najbezpieczniejszy, gdy firma chce prostego rozliczenia, a zależy jej głównie na efekcie społecznym i wizerunkowym „przy okazji”, bez rozbudowanego pakietu świadczeń marketingowych.

Firma jako sponsor – klasyczna umowa reklamowa

Gdy firma oczekuje konkretnych korzyści marketingowych, wchodzi na scenę sponsoring. Umowa sponsorka to tak naprawdę umowa o świadczenie usług reklamowych, w której fundacja (lub inna organizacja) zobowiązuje się do:

  • eksponowania logotypu sponsora,
  • wspomnienia sponsora w materiałach i komunikacji,
  • udostępnienia powierzchni reklamowej (ścianki, banery, stoisko),
  • czasem do dodatkowych aktywacji, np. konkursy z nagrodami fundowanymi przez sponsora.

Po stronie podatków:

  • fundacja świadczy odpłatną usługę reklamową – wystawia fakturę (z VAT, jeśli jest czynnym podatnikiem),
  • firma ma fakturę, którą księguje w koszty podatkowe jako wydatek na reklamę,
  • fundacja rozpoznaje przychód z działalności odpłatnej (a często po prostu gospodarczej), który może podlegać opodatkowaniu CIT, jeśli nie spełnia warunków zwolnienia.

Firma jako współorganizator – gdy granica między darowizną a biznesem się zaciera

Część firm nie chce występować jako „zwykły sponsor”. Pojawia się koncepcja współorganizacji eventu: wspólne logo, wspólne komunikaty, często też podział zadań (fundacja odpowiada za cel społeczny, firma za logistykę, produkcję, promocję).

Na poziomie księgowym to układ znacznie bardziej złożony niż czysta darowizna czy sponsoring, bo w praktyce nakładają się trzy wątki:

  • świadczenia wzajemne (usługi reklamowe, promocyjne, dostęp do bazy uczestników),
  • koszty wspólnego przedsięwzięcia (wynajem sali, technika, obsługa),
  • przepływy środków związane z darowiznami od uczestników i partnerów.

Kluczowe jest, by nie nazywać umową współorganizacji czegoś, co w istocie jest sponsoringiem. Jedyna zmiana w tytule dokumentu nie przestawia zwrotnicy w podatkach. Jeżeli firma w praktyce płaci za możliwość reklamowania się na evencie, to fiskus będzie to widział jako zakup usługi reklamowej, nawet jeśli w umowie pojawi się słowo „współorganizator”.

Jak opisać współorganizację w umowie, żeby księgowo dało się to udźwignąć

Bez przejrzystej umowy współorganizacja szybko zamienia się w księgowy chaos. Dobrym punktem wyjścia jest rozdzielenie w treści dokumentu trzech bloków:

  1. Zakres zadań organizacyjnych – kto za co odpowiada (logistyka, promocja, kontakt z uczestnikami, rozliczenia z podwykonawcami).
  2. Model finansowania eventu – które koszty pokrywa bezpośrednio fundacja, które firma, a które są współdzielone.
  3. Świadczenia o charakterze marketingowym – co dokładnie fundacja robi dla wizerunku firmy i jak jest to wycenione.

Do tego przydają się załączniki:

  • budżet eventu (z wyszczególnieniem, kto ponosi dane koszty),
  • harmonogram świadczeń reklamowych i informacyjnych,
  • opis zasad zbierania darowizn (np. sprzedaż biletów – na kogo, licytacje – kto formalnie sprzedaje, komu płaci uczestnik).

Im więcej rzeczy zostanie nazwanych i policzonych na etapie umowy, tym mniej kreatywności będzie trzeba po stronie księgowości po evencie.

Współorganizacja a podział kosztów – kiedy pojawia się refaktura, a kiedy darowizna

Częsta praktyka: firma „z góry” płaci za elementy eventu (sala, catering, scenografia), a fundacja ma „dołożyć się” częścią ze zbieranych darowizn. Tu pojawia się kluczowe pytanie: czy firma refakturuje część kosztów na fundację, czy traktuje swoje wydatki jako wkład w przedsięwzięcie (darowiznę / koszt reklamy)?

W uproszczeniu istnieją trzy modele:

  1. Refaktura kosztów bez marży
    Firma kupuje usługę „dla projektu” i część kosztów refakturuje fundacji. Wymaga to:

    • jasnego wskazania, że fundacja jest faktycznym nabywcą części usługi,
    • faktury wystawionej przez firmę na fundację (z odpowiednią stawką VAT),
    • rozliczenia tego kosztu w księgach fundacji jako koszt eventu (nie darowizna).

    Ten wariant ma sens, gdy fundacja np. sprzedaje bilety i uzyskuje realny przychód, więc ma z czego pokryć część kosztów.

  2. Wkład firmy jako darowizna rzeczowa/usługowa
    Firma opłaca salę i catering „na siebie”, a następnie dokumentuje wobec fundacji nieodpłatne świadczenie (umowa darowizny usług / pokrycia kosztu). Wtedy:

    • po stronie firmy pojawia się wydatek na działalność (reklamową lub społeczną),
    • po stronie fundacji – przychód z darowizny rzeczowej (w wartości rynkowej świadczenia).

    Ten model pasuje tam, gdzie udział fundacji w kosztach jest symboliczny lub żaden, a celem jest wsparcie akcji.

  3. Mieszany – część refaktura, część darowizna
    Przy większych eventach często wychodzi miks: część kosztów pokrywana jest przez fundację (refaktura), a część traktowana jako wkład firmy (darowizna). W takiej konstrukcji trzeba szczególnie zadbać o:

    • wyraźne rozgraniczenie, które pozycje budżetu są „dla fundacji”,
    • osobne dokumenty: faktury za refakturowane koszty i umowa darowizny dla „wkładu gratis”.

Popularna rada „najprościej wszystko zrobić jako darowiznę” przestaje działać, gdy fundacja musi wykazać, że faktycznie poniosła część kosztów eventu – np. w rozliczeniu dotacji lub wobec innego partnera. Wtedy sztuczne „przepychanie” wszystkiego jako darowizny potrafi skomplikować wiarygodność sprawozdania.

Darowizna + sponsoring jednocześnie – jak to rozdzielić na papierze

Naturalne jest, że firma chce połączyć wsparcie charytatywne z rozsądnym efektem wizerunkowym. Z punktu widzenia rozliczeń lepiej nie udawać, że całość to jedna rzecz. Czasem znacznie klarowniej wychodzi rozbicie na dwie osobne umowy:

  • umowę darowizny – dotycząca np. przekazania środków na cel fundacji lub opłacenia konkretnego elementu eventu bez świadczeń wzajemnych,
  • umowę sponsoringu – wyraźnie opisującą pakiet reklamowy (logotyp, stoisko, posty w social mediach, materiały dla mediów).

Takie rozdzielenie ma kilka plusów:

  • darczyńca może odliczyć część środków jako darowiznę, a część zaksięgować jako koszt reklamy,
  • fundacja dokładnie wie, jaka część wpływów to przychód z darowizn (potencjalnie zwolniony z CIT), a jaka to przychód z działalności odpłatnej/gospodarczej,
  • mniejsze ryzyko, że urząd uzna całość za sponsoring, bo w jednym dokumencie wymieszano dobroczynność i pakiet reklamowy.

Często pojawia się pokusa, żeby „dla prostoty” wszystko wrzucić do jednej umowy określonej jako „sponsoring z elementem darowizny”. Da się tak zrobić, ale wtedy trzeba precyzyjnie rozdzielić w niej kwoty – np.:

  • część A: wynagrodzenie za świadczenia reklamowe (fakturowane z VAT),
  • część B: kwota przeznaczona na darowiznę – rozliczana według przepisów o darowiźnie, a nie świadczeniu usług.

Bez takiego rozbicia fiskus może uznać, że całość świadczenia ze strony fundacji ma charakter odpłatny i traktować wszystkie środki jako przychód z usługi reklamowej.

Wpływy z eventu a rozliczenie między fundacją a firmą

Przy współorganizowanych eventach kluczowe jest pytanie: do kogo formalnie wpływają pieniądze z biletów, licytacji, loterii, skarbon stacjonarnych. To nie jest tylko kwestia praktyczna, ale przede wszystkim księgowa i podatkowa.

Najbardziej przejrzyste modele to:

  1. Fundacja inkasuje wszystkie wpłaty od uczestników
    Firma wspiera event (jako darczyńca, sponsor lub współorganizator), ale:

    • bilety są sprzedawane na fundację,
    • darowizny z licytacji trafiają na konto fundacji,
    • fundacja zbiera środki z puszek i zbiórek publicznych.

    Wtedy:

    • fundacja ewidencjonuje wszystkie wpływy jako przychód (darowizny, sprzedaż biletów, inne),
    • firma nie ma przychodu z eventu, tylko ponosi koszty wsparcia.
  2. Firma sprzedaje bilety, a część wpływów przekazuje fundacji
    Popularne przy eventach firmowych „dla klientów”, gdzie:

    • uczestnik kupuje bilet od firmy,
    • firma deklaruje, że np. określony procent lub kwota z każdego biletu stanowi darowiznę na fundację.

    Praktycznie oznacza to:

    • firma ma przychód ze sprzedaży biletów (ze wszystkimi konsekwencjami podatkowymi),
    • z tego przychodu przekazuje fundacji darowiznę pieniężną (osobny przelew, umowa lub przynajmniej oświadczenie),
    • fundacja rozlicza wyłącznie darowiznę – nie cały obrót z biletów.

    To podejście dobrze działa, gdy event ma przede wszystkim charakter firmowy, a element charytatywny jest dodatkiem.

  3. Wspólna inicjatywa, ale wpłaty idą na jedno konto „techniczne”
    Czasem wygodnie jest, by wszystkie opłaty za bilety i licytacje wpływały na konto firmy, a dopiero po evencie część kwoty trafiała do fundacji. Z pozoru to tylko kwestia operacyjna, ale:

    • dla fiskusa wszystkie wpływy są w pierwszej kolejności przychodem firmy,
    • dalsze przekazanie na fundację to już darowizna ze strony firmy, a nie bezpośrednia darowizna uczestników.

    Jeśli celem jest, by uczestnik mógł np. dostać potwierdzenie darowizny na fundację, ten model jest najmniej praktyczny i podatkowo najcięższy do obrony.

Często powtarzana rada „róbmy wszystko na koncie firmy, bo ma lepszy system płatności” ma sens tylko wtedy, gdy świadomie akceptuje się konsekwencje: z punktu widzenia prawa podatkowego i księgowości to firma zarabia, a fundacja dostaje później darowiznę od firmy, a nie od uczestników.

Komunikacja marketingowa a faktyczne przepływy pieniędzy

Uczestnik eventu słyszy zwykle, że „cały dochód z biletów idzie na fundację” albo że „kupując bilet, wspierasz X”. Z punktu widzenia prawa istotne jest, kto jest adresatem tego wsparcia w sensie formalnym.

Jeśli komunikacja mówi, że uczestnik wspiera konkretne stowarzyszenie, a środki faktycznie trafiają na konto firmy, która dopiero po evencie część przekazuje fundacji, może powstać rozdźwięk między przekazem a konstrukcją prawną. Przy dużej skali czy większej ekspozycji medialnej dobrze jest, by teksty marketingowe były uzgodnione z tym, jak wyglądają realne przepływy.

Bezpieczniejsze są sformułowania typu:

  • „część dochodu z biletów firma X przekaże jako darowiznę na rzecz fundacji Y”,
  • „kupując bilet, wspierasz akcję charytatywną organizowaną przez X we współpracy z fundacją Y – firma X przekaże fundacji darowiznę w wysokości…”

Takie stwierdzenia są spójne z konstrukcją, w której to firma sprzedaje bilety i decyduje o wysokości darowizny. Nie sugerują bezpośredniej darowizny uczestnika na rzecz fundacji, jeśli formalnie do niej nie dochodzi.

Rozliczenie podatkowe po evencie – kto co pokazuje w deklaracjach

Po zakończonym evencie przychodzi moment, w którym nie wystarczy poczucie dobrze zrobionej roboty – trzeba pokazać liczby w deklaracjach podatkowych. Schemat działań zależy od roli podmiotu.

Po stronie fundacji warto osobno wyodrębnić:

  • przychody z darowizn pieniężnych (od osób prywatnych i firm) – z podziałem, czy są objęte zwolnieniem z CIT,
  • wartość darowizn rzeczowych – z wyceną i informacją o sposobie wykorzystania,
  • przychody z faktur za sponsoring/usługi reklamowe – jako działalność odpłatna lub gospodarcza,
  • koszty bezpośrednio dotyczące eventu – pozwalające pokazać ekonomiczny wynik przedsięwzięcia, nawet jeśli część przychodów jest podatkowo zwolniona.

Po stronie firmy typowe obszary do ułożenia w deklaracjach to:

  • odliczenia darowizn (jeśli firma ma do nich prawo) – na podstawie potwierdzeń od fundacji i umów darowizny,
  • koszty reklamy i marketingu – w tym wydatki na sponsoring i współorganizację,
  • rozliczenie VAT od nieodpłatnych przekazań towarów/usług – w zależności od tego, czy przysługiwało prawo do odliczenia przy ich nabyciu,
  • przychody ze sprzedaży biletów lub innych świadczeń dla uczestników – jeśli firma je formalnie sprzedawała.

Najczęstszy problem pojawia się tam, gdzie księgowość dostaje „paczkę” dokumentów po evencie bez kontekstu, a umowa z fundacją jest ogólna i mało precyzyjna. Wtedy rozliczenie staje się serią założeń i interpretacji, co zwiększa ryzyko rozjazdów przy ewentualnej kontroli.

Minimalny zestaw dokumentów, który ogranicza ryzyko po obu stronach

Nawet przy mniejszych eventach, gdzie nie ma przestrzeni na rozbudowaną dokumentację, da się zbudować podstawowy komplet papierów, który amortyzuje większość typowych sporów z fiskusem czy audytorem. Taki „zestaw startowy” to:

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Czy bilet na koncert charytatywny albo „cegiełka” to darowizna czy sprzedaż?

Jeżeli uczestnik zawsze dostaje coś w zamian za wpłatę – wejście na koncert, miejsce w biegu, pakiet startowy, gadżet – to z punktu widzenia prawa jest to sprzedaż (odpłatne świadczenie usługi lub towaru), a nie darowizna. Nazwanie biletu „cegiełką” nie zmienia faktu, że mamy świadczenie wzajemne: pieniądze w zamian za konkretną korzyść.

W praktyce oznacza to konieczność rozliczenia VAT (o ile organizator jest podatnikiem VAT) i przychodu podatkowego. Dopiero kwota, którą organizator przekaże dalej na fundację, może być u niego rozliczana jako darowizna – ale po stronie uczestnika nie jest to darowizna, tylko zapłata za bilet.

Kiedy wpłata uczestnika na event można uznać za darowiznę?

Wpłata ma charakter darowizny, gdy darczyńca niczego nie dostaje w zamian: brak biletu, pakietu, usługi, gwarantowanego „bonusu”. Typowe przykłady to przelew z tytułem „darowizna na rzecz Fundacji X”, wrzut do puszki wolontariusza albo przelew po evencie, gdy ktoś po prostu chce dołożyć się do celu.

W takiej sytuacji po stronie fundacji powstaje przychód statutowy (często zwolniony z CIT), nie ma VAT, a osoba lub firma może – przy spełnieniu warunków ustawowych – odliczyć darowiznę od dochodu w PIT/CIT. Warunek kluczowy: brak świadczenia wzajemnego, nawet w „miękkiej” formie (np. reklamy).

Jak odróżnić sponsoring od darowizny przy evencie charytatywnym?

Sponsoring występuje wtedy, gdy firma w zamian za pieniądze lub świadczenie rzeczowe dostaje reklamę: logo na materiałach, stoisko, posty w social media, wejściówki VIP, ekspozycję marki. Wtedy fundacja świadczy usługę reklamową, wystawia fakturę (z VAT, jeśli jest czynnym podatnikiem), a firma traktuje wydatek jako koszt marketingowy, a nie darowiznę.

Darowizna od firmy ma miejsce wyłącznie wtedy, gdy organizacja niczego nie reklamuje i nie zapewnia ekspozycji sponsora. Popularny „trik” z dopiskiem „pakiet charytatywny” przy klasycznym pakiecie reklamowym nie działa – fiskus patrzy na to, co realnie się dzieje, a nie jak nazywa się umowę.

Czy zbieranie do puszek podczas biegu lub koncertu to zawsze zbiórka publiczna?

Jeśli wolontariusze zbierają gotówkę lub dary rzeczowe w przestrzeni publicznej (ulica, park, galeria handlowa) na określony cel społecznie użyteczny, z reguły wchodzimy w reżim ustawy o zbiórkach publicznych. Wtedy potrzebne jest zgłoszenie zbiórki w portalu zbiórek publicznych, prosta ewidencja i późniejsze sprawozdanie.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy zbierasz środki tylko przelewami na konto fundacji – to co do zasady nie jest zbiórką publiczną w rozumieniu ustawy, więc nie wymaga takiego zgłoszenia. Z punktu widzenia rozliczeń warto jasno oddzielić „puszki” (zbiórka) od płatności za bilety czy pakiety (sprzedaż) i mieć osobną ewidencję dla każdej formy.

Jak rozliczyć darowiznę rzeczową przekazaną na licytację charytatywną?

Jeżeli osoba prywatna lub firma przekazuje rzecz (np. rower, obraz) na licytację, po stronie fundacji pojawia się przychód w naturze – trzeba ująć przedmiot w ewidencji, zwykle w wartości rynkowej. U firmy przekazującej może pojawić się obowiązek VAT od nieodpłatnego przekazania, jeśli przy nabyciu odliczono VAT.

Sam udział w licytacji jest połączeniem darowizny i sprzedaży: fant jest darowizną dla fundacji, a kwota wylicytowana często traktowana jest jak darowizna od uczestnika. W praktyce dobrze jest ucywilizować to dokumentacyjnie (prosty protokół przyjęcia darowizny rzeczy, regulamin licytacji, potwierdzenia dla darczyńców), żeby przy kontroli było jasne, kto co komu przekazał i na jakiej podstawie.

Czy nazwanie całego wydarzenia „charytatywnym” zwalnia z VAT i kasy fiskalnej?

Samo określenie „event charytatywny” nie usuwa obowiązków podatkowych. Jeżeli w ramach wydarzenia sprzedawane są bilety, pakiety startowe, usługi (np. szkolenie) lub gadżety, to mamy normalną sprzedaż, z konsekwencjami w VAT i CIT/PIT. Dopisek „cały dochód przeznaczony na fundację” nie zmienia charakteru transakcji między uczestnikiem a organizatorem.

Realnie można uprościć podatki tylko przez zmianę konstrukcji wydarzenia, a nie jego nazwy. Przykład: otwarty koncert bez biletów, wyłącznie puszki i przelewy – wtedy dominuje darowizna i zbiórka publiczna, a nie sprzedaż. Gdy tylko pojawia się gwarantowane świadczenie za opłatą, wracamy do klasycznego modelu sprzedaży.

Jak ustawić strukturę eventu, żeby rozliczenia fundacji i firmy się „spinały”?

Punktem wyjścia powinno być nie hasło marketingowe, ale podział strumieni pieniędzy na konkretne kategorie: darowizny (przelewy, puszki), sprzedaż (bilety, pakiety, gadżety), sponsoring (świadczenia reklamowe), licytacje. Do każdej z tych kategorii trzeba przypisać osobną dokumentację, sposób ewidencji i przepływ środków między firmą a fundacją.

Przykładowo:

  • firma – organizator sprzedaje bilety i po wydarzeniu przekazuje część zysku jako darowiznę na fundację (umowa darowizny, przelew z opisem);
  • fundacja – samodzielnie prowadzi zbiórkę do puszek (zgłoszenie zbiórki, sprawozdanie) i wystawia faktury za sponsoring;
  • wszystko jest opisane w regulaminie eventu i umowach z partnerami.

Taki podział minimalizuje chaos i ryzyko, że coś zostanie zakwalifikowane inaczej przez urząd niż przez organizatora.

Poprzedni artykułCiche aukcje krok po kroku: pomysły na karty, opisy i zasady
Następny artykułJak dobrać nagłośnienie i światło do gali dobroczynnej
Jerzy Stępień
Jerzy Stępień specjalizuje się w formalno-organizacyjnej stronie wydarzeń charytatywnych. Na blogu porządkuje tematy regulaminów licytacji, zgód, umów z partnerami i zasad transparentnej komunikacji, tak aby organizatorzy mogli działać bezpiecznie i odpowiedzialnie. Pracuje na konkretnych przykładach z rynku, weryfikuje informacje w aktualnych przepisach i konsultuje wątpliwości z praktykami branży. Jego materiały pomagają uniknąć błędów, które potrafią zablokować zbiórkę lub osłabić zaufanie darczyńców.